sobota, 21 maja 2016

Spotkanie z poetą #3 - Maria Pawlikowska-Jasnorzewka

Witam :)

Po długiej przerwie w tworzeniu serii pt."Spotkanie z poetą" postanowiłam powrócić do Was z nową notką, tym razem dotyczącą postaci - Marii Pawlikowskiej Jasnorzewskiej, której twórczość ogromnie przypadła mi do gustu. Wiersze pani Marii są niezwykłe pod każdym względem - kto czytał choć raz ten wie, a kto nie miał w nimi jeszcze styczności - dobrze, że trafił na tego bloga :)
Zacznijmy więc od kilku suchych faktów dotyczących pani Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej...



Maria Pawlikowska-Jasnorzewska  (z domu Kossak) urodziła się 24.11.1891r. w Krakowie. Była córką słynnego malarza Wojciecha Kossaka, którego obrazy znane są w całej Polsce i nie tylko ("Olszynka Grochowska""Orlęta lwowskie", czy "Piłsudski na koniu".

Prace Wojciecha Kossaka

 Wracając do Marii - jej debiutanckim utworem była sztuka pt. "Szofer Archibald. Komedia w trzech aktach". Późniejsze sztuki - podobnie jak ta debiutancka -były komediami. Maria przyjaźniła się z Witkacym - wybitnym malarzem, fotografem i pisarzem. W czasie wojny wyemigrowała do Paryża, a później do Anglii. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska zmarła 09.07.1945r. na raka w Manchesterze.

Na wszystkich zdjęciach: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska


Pani Maria miała aż trzech mężów m.in.: Władysława Janotę Bzowskiego, Jana Gwalberta Henryka Pawlikowskiego oraz Stefana Jerzego Jasnorzewskiego (kolejność chronologiczna). Pisarka podróżowała po całym świecie. Zwiedziła takie kraje jak: Francję, Włochy i Turcję, Afrykę północną, Grecję i Anglię, w której umarła.


Na początku "suchych faktów" jako datę narodzin Marii podałam 24 listopad roku 1891, jednak data ta została ustalona przez badaczy, którzy musieli określić przypuszczalny wiek zarówno pani Marii jak i jej siostry. Nie wszyscy wiedzą o sprytnym przekręcie jakiego dokonały siostry Kossak. Mianowicie, obie - notorycznie - zmieniały swoje daty urodzenia podczas publikacji swoich wierszy i tekstów. Sfałszowane daty przedostały się później do słowników, podręczników, a potem do internetu. Jednak, wcześniej wspomniani badacze zagłębili się w księgi kościelne, dzięki którym ustalono, iż Maria Pawlikowska-Jasnorzewska urodziła się w 1891 roku.

Nie każdy również wie, że Maria borykała się z uprzykrzającą jej życie ułomnością kręgosłupa, której nabawiła się podczas pisania lewą ręką w skrzywionej pozycji (prawa ręka była złamana). Tak więc, Maria musiała dzień w dzień ubierać niewygodny gorset, a swoją postawę tuszować, np. szalami.



Maria Pawlikowska-Jasnorzewska zapisała się w historii Polski jako pierwsza kobieta pisząca o tematyce miłosnej w swoich wierszach. Dotychczas o miłości pisali tylko i wyłącznie mężczyźni.



Pisarka była także malarką. Swój talent zawdzięczała zapewne genom odziedziczonym po ojcu Wojciechu. Maria malowała na swych obrazach najczęściej naturę lub portrety bliskich.





Teraz chciałabym podzielić się z wami kilkoma moimi ulubionymi wierszami napisanymi przez Marię. Oto one:

Ćma

 Fotel i książki, i świeca z cieniem

i nagle w świecy jęk pełen skarg:

To ćma płonie jasnym płomieniem

jak sama Joanna D`Arc... 


Miłość


Nie widziałam cię już od miesiąca. 

I nic. Jestem może bledsza, 

trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca, 

lecz można żyć bez powietrza!


Titanic

tańczyli sny wachlarze brylantowe tęcze 

ktoś komuś szeptał w tańcu: tak - na śmierć i życie - 

wszedł steward rzekł a wszyscy stanęli jak wryci 

ladies and gentleman 

                                    danger


Miłość


Wciąż rozmyślasz. Uparcie i skrycie. 

Patrzysz w okno i smutek masz w oku... 

Przecież mnie kochasz nad życie? 

Sam mówiłeś przeszłego roku... 

Śmiejesz się, lecz coś tkwi poza tym. 

Patrzysz w niebo, na rzeźby obłoków... 

Przecież ja jestem niebem i światem? 

Sam mówiłeś przeszłego roku...

A teraz, tak dla odmiany, kilka cytatów pani Marii :) 

Śmierć nie człowiek - może się zmiłuje...

Ryba opuszczona przez fale,
jak serce moje przez ciebie.

Słońce stanęło w zenicie: Oglądam się na przebytą drogę: to ma być moje życie? Patrzeć się na to nie mogę!

Prawy patrzy spokojnie,
Prawy prawa broni,
Choć serce ma po lewej,
Nie po prawej stronie.

Możesz coś zmienić, idź i zmień - a nie możesz, to idź i bierz przeszkodę.

Już zwiędły kwiaty w bukiecie wydartym mi siłą z dłoni. Żyć to mi nie dajecie, lecz umrzeć mi nikt nie wzbroni...

To tyle na dziś. Mam nadzieję, że 3 odsłona "Spotkania z poetą" przypadła Wam do gustu i zapragniecie więcej takich postów. 
Nie odchodźcie jeszcze! Mam Wam coś do powiedzenia. Dwie rzeczy: 
1) Blog rozwija się w dnia na dzień. Kilka tygodni temu Agnieszka zadbała o stronę pod kątem graficznym, za co ogromnie jej dziękuję. Agnieszko - sama bym sobie z tym nie poradziła, a ty poradziłaś sobie niesłychanie dobrze :). Dzięki Wam drodzy czytelnicy odsłony bloga wzrosły o liczę przekraczającą 2000 osób w tym miesiącu. To świetny wynik! Dziękuję Wam za to, że jesteście ze mną, że czytacie, że jesteście tacy aktywni. 
2) Już niebawem (mam nadzieję, że w przyszły weekend) nagramy z Agą i Maćkiem (naszym Yodą od komputerów, filmów itd.) filmik dotyczący Zakładek do książek DIY. Mamy już wiele genialnych pomysłów na zakładki. Składujemy powoli materiały. Kamera jest już wypróbowana. Miejmy nadzieję, że filmik nam wyjdzie. Udostępnimy do na blogu - ale w kilku seriach, bo pomysłów na zakładki jest naprawdę wieeeele :). Także - czekajcie i życzcie nam powodzenia. 

A ja życzę Wam miłego dnia. Przeczytajcie coś w ten weekend. Książkę. Gazetę. Artykuł w internecie. Cokolwiek. 

0 komentarze:

Prześlij komentarz