czwartek, 24 sierpnia 2017

Doux griefs

Jesteś, jak wicher, co przegania deszczu chmury,
jak słońce, co przedziela burzy gromy,
jak opium, które ludzkie truje ciała
i jak lęk, którego mam w sobie - co nie miara.

Snujesz mi się! Po umyśle błądzisz!
Syczysz ciszą niezmąconą słowem!
Tańcujesz obcasami po mej mokrej skroni,
stąpając po mym sercu całym skutym lodem!

Jak Cię widzę lub nie widzę wcale,
patrzę na Cię z przeciągłym swym żalem,
który pęta me serce i myśli,
podlewając nasze róże łzami nienawiści...

Niechaj krzyknę! Porzucę niedbale
pęta myśli. ich kolczaste kagańce!
Tylko kochać... tylko jednym tchnieniem
porwać serce na kawałków parę. 

Potem tylko - głucha cisza,
która niegdyś była na męki zesłaniem.
Dzisiaj, ukołysze nas do snu
słodkim swym wyczekiwaniem...

Trzy gwiazdki

Mrożą mnie w letni poranek
gorące myśli o Tobie, kochanie...

Jak z bicza! Cios w plecy palący.
Twe oczy...
wzrok błękitem smagany i słońcem rażący.

Dziś w nocy, kiedy Twoje imię
usłyszałam w szumie liści na deszczu,
znów ujrzałam te oczyska wielkie 
i słyszałam jakby brzmienie każdego Twojego gestu?

I wpadłam w te podłe sidła.
I utonę w tych twardych ramionach.
I poddam się im raz jeszcze,
a potem po prostu skonam?

Ale skarbie, ja nie chcę konać...
Chcę błądzić nad trawką i trzepotać
skrzydełkami, rzęsami i falować
białymi sukienki falbankami.

Chcę skakać po kamyczkach
przez strumyki i latać,
przelatywać chmurne myśli.

Chcę bez ustanku tęsknić,
topić się we łzach rozpaczy,
by koniec końców wysuszyć je uśmiechem,
Twoim, skarbie.

Chcę zasypiać i budzić się bez końca:
zasypiać z blaskiem księżyca i
budzić się z promieniami słońca. 

Chcę wirować jak barwne wiatraczki 
na wietrze, w sukience, bez sukienki,
w dziurawym swetrze.

Chcę czekać, bo czekanie
karmi mnie nadzieją, bo dzięki 
temu wiem, że niedziela ta,
nie będzie ostatnią niedzielą. 

Chcę Cię wspomnieć i byś był
gdzieś blisko, kiedy bzy przekwitną,
włosy się spopielą, a obrączki zaczną palce cisnąć. 

I chcę kochać, bo to jest najlepsze przecież,
dziś bym chciała, tak samo jak wczoraj. 

niedziela, 20 listopada 2016

Listopad.

Tylko w twoich oczach jestem
Czymś więcej niż ciałem.
Nie mówiłeś mi tego,
Ale to widziałam.
Tylko w twoich oczach moje oczy
Nabrały koloru,
Rozjuszone łez morze, niegdyś

- Dziś ocean spokoju.


 Czasem,
Czasem bywa tak, że jedno słowo
To może być już za dużo,
Zbyt wiele cierpienia na nowo.
Bezsensu. Na próżno.

Czasem,
Czasem bywa tak, że jedno słowo
To może być zwieńczenie myśli,
Iskra rozpalająca lont miłości.
Tęsknoty. Nienawiści.


Tak siedzę w tym smutnym listopadzie,
Niby z tobą siedzę, ale jednak bez ciebie,
Jesteś jak to słońce jesienią, co niby jest,
Tylko, że za szarą chmurą pełną łez... 

środa, 13 lipca 2016

Rafał Wojaczek - przeklęty poeta.

TWARZ

Abym mógł rozpoznać ją i żebym uwierzył
Błyskawica rzeźbi twarz w brązowym powietrzu

Ale bym się nie zląkł jej, że nazbyt wyraźna
Na początek to nie twarz tylko gruba maska

Ale bym nie lękał się, że nie ujrzę w całej
Fantastycznie groźnej i absolutnej krasie

Dano przecież pewną mi, skrytą wiedzę senną:
Wszakże burza dalej trwa, więc ujrzę na pewno              



wtorek, 7 czerwca 2016

Mądrości Hamleta

Czy mi przyjdzie być, czy też nie być,
czy stać na wiecznej warcie i w chłodne noce
i w upalne dni skąpane słońcem?
Czy mi przyjdzie patrzeć z otwartymi oczy
na przemijanie wyryte na twarzach moich bliskich?
Na każdego z nas, bez wyjątku, czeka okrutne przemijanie.
Dzisiaj będziesz lilią, jutro ulotną na stawie pianą,
a potem w oka mgnieniu uniesiesz się z wiatrem ku niebu,
by odlecieć, uciec od marnej ziemi, która cię wydała i
wykarmiła. W takiej oto podzięce swej matce, odpłyniesz łodzią
przezroczom w błękity niebios, o których są pieśni i o których 
marzą ślepcy. 
I twój dom, z drewna postawiony i liche twoje łachmany,
i rodzina cała, i w spiżarni zapasy, to wszystko uleci z dymem 
ogniska które przeto sam rozpaliłeś.
Więc spójrz tylko w oczy prawdy rażącej,
czyż jest jaka różnica, 
czy zginiesz teraz, światu w podzięce,
czy zginiesz za lat kilka w nieoczekiwanym momencie?


sobota, 4 czerwca 2016

Wyładowanie artystyczne "Chemia w kuchni"

Witam Was serdecznie tego pięknego, letniego wieczoru!

Obiecałam Wam z Agnieszką filmik o zakładkach do książek.
 Muszę Was niestety zmartwić, bo nie udało nam się go JESZCZE nagrać.
 Musiałyśmy zabrać się za coś pilniejszego, wręcz naglącego...
Aga znalazła w internecie konkurs dotyczący chemii w gotowaniu (nakręcenie filmiku z doświadczeniami).
Jako iż ja, Aga i reszta naszych znajomych jesteśmy niewyżyci artystycznie, postanowiliśmy wziąć udział w tym konkursie i pokazać wszystkim na co nas stać.



W tym roku DAMED SmartUP (projekt naukowo-edukacyjny skierowany do uczniów gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych, mający na celu popularyzację nauk ścisłych i przyrodniczych - więcej na: https://www.facebook.com/ADAMEDSmartUP/app/249092698772230/ ) ogłosił konkurs na nagranie 3 minutowej lekcji wideo. Na zwycięzców w tym roku czeka aż 30 laboratoriów
 - jedno laboratorium = 10 000 tys. zł. Aga zdecydowała się nagrać film w kategorii "Chemia w kuchni i jedzeniu". Tak więc, zabrałyśmy się wspólnie do napisania scenariusza. Przyznam, że nie trwało to zbyt długo. Naniosłyśmy tylko kilka poprawek. Gdy scenariusz był gotowy wypożyczyliśmy aparat (dziękujemy panie profesorze Stawinoga! :) Potem zebraliśmy najlepszych pod słońcem aktorów - Olę, Kingę, Szymona i Grześka.


Może i kręciliśmy filmik o tematyce naukowej, chemicznej. Tak wiem, tematy dla niektórych nudne jak flaki z olejem. Mimo to, świetnie bawiliśmy się na "planie filmowym" - czyli w sali fizycznej należącej do wcześniej wspomnianego profesora Stawinogi. Nasze prace nad filmem wspomagała pani profesor Renata Wiśniowska - nauczycielka chemii w naszym LO. Operatorem kamery był nie kto inny jak Maciek, nasz komputerowy spec. Scenografią zajęłyśmy się wspólnie z dziewczynami - Agą, Kingą oraz Klaudią. Charakteryzacja należała do mnie.

Zdjęcia w restauracji "Kebab&Burger"


Z tworzeniem filmu na konkurs wiąże się wiele wspaniałych wspomnień. Muszę przyznać, że ten projekt bardzo nas do siebie zbliżył i sprawił, że stworzyliśmy coś naprawdę wyjątkowego pod każdym względem.
Kręcenie filmu było dla nas prawdziwą lekcją dotyczącą pracy w grupie, dzielenia się obowiązkami i brania odpowiedzialności za wszelkie błędy i niepowodzenia - jeżeli jedna osoba zawaliła, cała koncepcja filmu legła natychmiastowo w gruzach. Smutne, ale prawdziwe... Jednak, wszystko poszło po naszej myśli.
Wczoraj skończyliśmy ostatnie zdjęcia do filmu - nagrywaliśmy pieczenie pysznych muffinek i robienie karmelu. Przez kilka następnych dni, do dnia 12 czerwca trwać będzie montowanie filmu.



                                          





Tym postem, nieco różniącym się od innych postów na naszym blogu, chciałam pokazać Wam, że fajnie jest brać udział w różnych przedsięwzięciach i projektach. Takie konkursy łączą ludzi, uczą ich działania w grupie i radzenia sobie z przeciwnościami losu. Jest to także duże pole do popisu dla wyobraźni i kreatywności, której wodzy nie możemy puścić w czasie zwykłych, szarych dni w szkole.
Chciałabym Was tym postem jakoś zmotywować do działania, do angażowania się. Nie ma co stać w miejscu! Każdy dzień należy wykorzystać na maxa, wynieść z niego jak najwięcej. Taka jest moja dewiza.
Jeżeli w waszym mieście, bądź w waszej szkole organizowane są jakieś akcje, konkursy lub projekty - zaangażujcie się w nie, weźcie w nich udział - NIE BÓJCIE SIĘ! Czasem  nie zdajemy sobie sprawy ile świetnej zabawy nas czeka, ile atrakcji stoi przed nami otworem. Każdy z nas może więcej...



Pozdrawiamy!